wtorek, 24 marca 2015

Ao no Hentai or Sadisuto? - Rozdział 2

Wreszcie zaczyna się coś dziać! Miłego czytania i zapraszam do komentowania!


Mężczyzna rozebrał chłopaka do końca i niedbale zrzucił kimono gdzieś na podłogę. Przesuwał szczupłymi dłońmi po jego udach i biodrach, badając jego jasną jak śnieg skórę. Wiedział, że podczas „hipnozy” Mira będzie reagował o wiele słabiej niż normalnie, dlatego będzie musiał się bardziej postarać. Uśmiechnął się. Lubił takie wyzwania.
Rękoma sięgnął do jego dołu. Bez zbędnych ceregieli, złapał jego członek i zaczął delikatnie go pocierać. Chłopak drgnął lekko, lecz dalej wykonywał dany mu rozkaz. Neva powoli przesuwał dłonią w górę, i w dół, sprawiając młodzieńcowi dawkę przyjemności, którą odczuwał mimo stanu, w jakim się znajdował. Jego jęki były dosyć ciche, ale jednak były, co było i tak zaskakujące. Widocznie Mira był bardzo wrażliwy. Mężczyzna uśmiechając się pod nosem, kontynuował swoje działania, z czasem przyspieszając ruchy ręką.
Druga ręka sięgnęła do sutków chłopaka. Przesuwała po nich delikatnie, gdy druga wciąż nie przestawała pieścić jego członka. Zaczęła pocierać jego sutek między palcami, czemu towarzyszyła kolejna seria pojękiwań, które towarzyszyły odgłosom ssania. Chwilę później Neva oderwał się od ust młodzieńca i językiem zaczął lizać jego sutki, przygryzając je co chwilę delikatnie. Ssał je i lizał okrężnymi ruchami, a pojękiwania stawały się coraz głośniejsze.
Z czasem z zadowoleniem poczuł jak penis twardnieje w jego dłoni, a chłopak z odgłosami rozkoszy, kładzie mu głowę na ramionach. Dalej nie przerywał wprawnych ruchów dłonią, z satysfakcją czując, jak Miry staje się coraz większy i cieplejszy. Oblizał usta i powoli położył partnera na materacu, wpatrując się w jego przymknięte z przyjemności powieki. Po jego reakcjach wywnioskował, że robił to zapewne pierwszy raz. Uśmiechnął się i przyłożył do swojej rany na szyi dwa palce. Upewnił się, że są całe umoczone we krwi i podsunął je chłopakowi, który łapczywie chwycił je mocno i zaczął lizać, a następnie ssać. Gdy nie pozostała na nich nawet kropla krwi, zabrał je od ust Miry i podniósł powoli jego biodra, ułatwiając sobie w ten sposób dostęp. Delikatnie wsunął palce pomiędzy jego pośladki, czemu towarzyszył głośny jęk. Powoli zaczął nimi lekko poruszać, próbując jak najlepiej przygotować Mirę na coś znacznie większego.
Kiedy poczuł, że ten jest już gotowy, powalił go na łóżko i rozszerzył mu nogi. Mężczyzna zaśmiał się tylko cicho i pomyślał: „Będzie ciekawie”, po czym palcami, uwalniając tym chłopaka z „hipnozy”.
Zdezorientowany Mira otworzył szeroko oczy, mrugając zaskoczony. Zorientowawszy się, co się dzieje zaczął energicznie się wyrywać, próbując uwolnić się z mocnego uścisku Nevy. Oczywiście bez skutku. Po chwili poczuł jak stwardniały z podniecenia członek wsuwa się w niego mocno i do końca. Poczuł rozrywający go ból i krzyk uwiązł mu w gardle. Mężczyzna nie dał mu czasu na przyzwyczajenie się i od razu zaczął się poruszać.
- …P-Przestań…to..boooli…p-przeeestań… - mówił pomiędzy kolejnymi pchnięciami, dalej próbując go odepchnąć, ale były to tak słabe starania, że Neva z łatwością złapał jego ręce i przycisnął je do łóżka nad jego głową, dalej robiąc swoje. Nie zahipnotyzowany Mira był o wiele bardziej walczący, co robiło się trochę denerwujące, ale kontynuował, czując nadchodzący koniec.
Zadał jeszcze kilka mocniejszych pchnięć trafiając w prostatę chłopaka, co sprawiło, że bolesne błagania zmieniły się w słodkie jęki przyjemności. Neva pchnął jeszcze raz i ostatecznie doszedł w jego wnętrzu. Mira niemalże w tej samej chwili ostatni raz jęknął, osiągając spełnienie.
Usatysfakcjonowany Neva opadł bez sił na chłopaka. Przez chwilę po prostu leżeli w milczeniu, a Mira zastanawiał się nad tym, co przed chwilą zrobił. Po raz pierwszy doświadczył czegoś takiego. Nigdy nie myślał o takich rzeczach. Nie był taki jak inni nastolatkowie w jego wieku. Nigdy nie latał za dziewczynami, nigdy nawet z żadną nie był. Z chłopakiem też nie. Nie zastanawiał się nad tym, czy w ogóle kiedykolwiek będzie chciał być z kimś. A teraz co? Przespał się z kimś, kogo poznał chwilę temu. W dodatku nie z własnej woli, a tyłek bolał go niemiłosiernie.
- Kiedyś Cię zabiję – obiecał Mira, przerywając kilkuminutową ciszę, krzywiąc się z bólu.
Mężczyzna podniósł się na łokciach i spojrzał mu w oczy z zaciekawieniem, uśmiechając się drwiąco.
- Nie byłbym tego taki pewien – błysnął śnieżnobiałymi kłami – To JA Ciebie stworzyłem. Do końca moich i twoich dni, zawsze będziesz robił co Ci każę. Nie możesz mi się przeciwstawić – polizał jego szyję, podkreślając tym swoje słowa – Prędzej to ja Cię zabiję. Mogę to zrobić w każdej chwili.
Zmęczony chłopak westchnął ciężko i powoli zamknął oczy. Dalej czuł pulsujący ból, rozprzestrzeniający się po całym ciele, ale z czasem stawał się on coraz mniejszy. Mimo że go bolało, nie znaczy, że nie odczuwał z tego żadnej przyjemności. Ból i rozkosz współgrały ze sobą tworząc symfonię, która połączona z gorzkimi nutami, była najpiękniejszą symfonią, jaka tylko mogła istnieć.
Nagle poczuł jak Neva podnosi jego głowę do rany, która powoli zaczynała się goić. Mira nie myśląc wiele przyssał się do szyi, po której na nowo zaczęła spływać stróżka świeżej, pachnącej krwi.
***
Kiedy Mira otworzył oczy było już dawno po zachodzie słońca. Po raz pierwszy obudził się po zmroku, a było to dosyć dziwne uczucie, lecz w końcu będzie musiał się do niego przyzwyczaić. W końcu wolał to niż spalenie się w świetle dnia. Jako wampir w dzień śpi, a w nocy wstaje – takie panowały zasady. Nie miał nic przeciwko im, bo w końcu mógł się wyspać. Nic mu się nie śniło, więc nic nie mogło przerwać jego odpoczynku.
Leżąc, dalej wspominał koszmar, w którym pojawił się niebieskowłosy. Prawdopodobnie pojawił się w nim przez to, że go zmienił i jakoś podświadomie musiał to odczuć. Jednak coś mu w tej teorii nie pasowało, lecz nie wiedział dokładnie co. Pojawienie się tego mężczyzny w tym śnie musiało mieć inny powód.
Westchnąwszy głęboko wstał z łóżka, ale przerwał mu tępy ból w okolicach pośladków. Był znacznie słabszy niż wczoraj, lecz dalej dawał o sobie znać.  Z zażenowaniem patrzył na ubrudzone krwią, niegdyś białe kimono, które rozwalone walało się po podłodze. Przeklinając w duchu jego „stwórcę”, obiecał sobie, że kiedyś odpłaci mu pięknym za nadobne. I to z wielką przyjemnością.
Po chwili usłyszał zbliżające się, ciche kroki i do zaciemnionego pokoju wszedł Neva. Uśmiechając się, podszedł do łóżka i rzucił na nie jakieś ciemne ubrania.
- Masz. Przebierz się – rzekł, siadając swobodnie na materacu – Jak chcesz wziąć prysznic to tam jest łazienka – wskazał na drzwi z małym okienkiem, zasłoniętym od wewnętrznej strony ciemną zasłoną.
Chłopak zabrał ze sobą ciuchy i poszedł do małej łazienki. Była naprawdę mała, ale jakoś dało się w niej poruszać. Z trudem, ale jednak.
Po wzięciu krótkiego prysznica, wycierając się, zauważył drobne lusterko. Podniósł je, ciekawy, czy będzie widać jego odbicie, jak to zwykle opisane było w książkach i filmach. Było, ale coś się w nim zmieniło. Zdziwiony wpatrywał się w swoją jeszcze jaśniejszą niż wcześniej skórę. Wcześniej przypominała jasno-szarą ścianę, teraz – śnieżnobiałe mleko. Oczy też miał inne, były trochę większe. Jedyne, co pozostało bez zmian to ciemne wory pod oczami, które wcześniej były spowodowane – a przynajmniej tak mu się wydawało – ciągłą bezsennością. Teraz był wyspany jak nigdy, a podkówki nie zniknęły – widocznie taką miał urodę, skoro nawet po śmierci mu zostały. Zaśmiał się w duchu. Dziwnie to zabrzmiało.
Westchnąwszy wziął się za ubieranie. Już miał założyć granatową bluzkę z krótkim rękawem, gdy zobaczył jak ona wygląda. Była dosyć luźna, całkowicie taka, jakie uwielbiał. Wolał chodzić w luźnych ciuchach. Jednak nie to mu przeszkadzało. Na plecach wyhaftowany był jakiś wzór. Gdy jej się przyjrzał zauważył czarną różę, którą ledwo było widać na ciemnym materiale. Była podobna trochę do tej, na jego naszyjniku. Zdziwiony spojrzał na wisior, a następnie znów na ubranie. Kwiaty były identyczne. Sprawiało to, że ubranie wyglądało na dosyć… kobiece. Nie miał najmniejszego zamiaru jej ubierać. Krytycznym wzrokiem patrzył na nią, jakby w nadziei, że nagle zmieni się w jego ulubiony T-shirt, lecz oczywiście tak się nie stało - bluzka uparcie pozostawała w swojej oryginalnej postaci. W końcu desperacko rozejrzał się po łazience, poszukując czegoś normalnego do ubrania, ale leżał tam tylko dywanik i szare mydło, a na ścianie wisiał brązowy ręcznik. Przeklinając, ostatecznie ją ubrał.
Gdy wrócił do pomieszczenia, w którym przespał dzień, Neva dalej siedział na łóżku z nieustannym sarkastycznym uśmiechem na ustach, zastanawiając się nad czymś.
- A, właśnie – przypomniał sobie – Miałem Cię wcześniej zapytać. Jak się w ogóle nazywasz?
- Yureimi Mira – przedstawił się krótko, rzucając brudne kimono na podłogę.
- Yureimi, co? – mruknął pod nosem, uśmiechając się, z tylko sobie znanego powodu – Fajne znamię – powiedział, wskazując na jego przedramię. Widniał na nim ciemny znak w kształcie róży. Jego matka miała identyczny – Masz dokładnie taki sam naszyjnik – przeniósł wzrok na wisiorek z czarną różą, który wisiał na szyi chłopaka.
- Po mamie – odrzekł, mając nadzieję, że temat się nie rozwinie. Oczywiście Neva nie był tego typu osobą, która wie, kiedy skończyć. Jego ślepia się rozszerzyły, jakby odkrył coś niesamowitego, a usta jeszcze bardziej się wyszczerzyły.
- Pewnie Ci smutno będzie bez niej, bo chyba wiesz, że już nie możesz się spotykać z bliskimi – ciągnął, a w jego głosie było słychać udawany smutek, z ust zniknął uśmiech.
- Moi rodzice nie żyją od dziesięciu lat – odpowiedział Mira, patrząc się na mężczyznę bez wyrazu.
Usta wampira drgnęły, lecz nie uśmiechnął się. Tylko jego oczy dalej się śmiały.
- Przykro mi – znów fałsz w głosie – Pewnie Ci ich brakuje – tym razem nie był w stanie się nie uśmiechnąć.
- Co mam robić dalej? – uznał, że ignorowanie jego słów będzie najlepszym sposobem na skończenie tematu – Do wioski nie mogę wrócić.
Mężczyzna patrzył się chwilę na chłopaka, przechylając na bok głowę, zastanawiając się nad czymś. Po chwili na jego twarzy znów zagościł kpiący uśmiech.
- Jesteś drugą osobą, którą zmieniłem w tym miesiącu, więc nie jesteś mi potrzebny. Do czasu aż się pozbędę poprzedniej ofiary, możesz robić, co chcesz – wzruszył ramionami, opierając się o ścianę.
- Po co zmieniasz te wszystkie osoby? – spytał Mira, patrząc na Neve podejrzliwie – Wykorzystujesz ich wszystkich tak, jak mnie wczoraj?
- Nie do końca… - wyznał – Zazwyczaj to tak nie spełniam swoich zachcianek – uśmiechnął się tajemniczo – Możesz czuć się wyróżniony, że tylko Ciebie potraktowałem tak łagodnie. Zazwyczaj nie jestem taki miły – znów błysnął zębami – Szkoda by było, gdybyś za szybko umarł – w jego głosie słychać było, jakby tylko o tym marzył.

Młodzieniec westchnąwszy, bez słowa minął wampira i wyszedł z pomieszczenia, trzaskając za sobą drzwiami. Wcześniej nie wychodził z tego pokoju, więc teraz z zainteresowaniem obserwował wystrój domu. Znajdował się w wąskim korytarzu, na którego ścianach wisiały małe obrazy, przedstawiające jakieś bitwy i portrety nieznanych chłopakowi postaci. Pod sufitem wisiał szklany żyrandol, taki, jaki często znajduje się w domach staromodnych bogaczy. Jego drobne kryształki odbijały blade światło płynące z małych żarówek. Nie miał pojęcia, że Neva był bogaty – pokój, w którym wcześniej przebywał wyglądał skromnie, nawet lamp w nim nie było, ale widocznie był on stworzony specjalnie dla jego ofiar. Skrzywił się na samą myśl, jak mężczyzna traktował ludzi, których dopiero co zmienił. Dobrze, że Neva puścił go wolno, nie miał zamiaru znów dać się wykorzystać.


To na razie tyle. Wkrótce kolejny rozdział!

2 komentarze:

  1. Przez przypadek trafiłam na twojego bloga i nie żałuję. Bardzo podoba mi się opowiadanie, jakie piszesz. Z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały, życzę weny ;w;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :3 Postaram się nie zawieść twoich oczekiwań ^w^

      Usuń