środa, 18 marca 2015

Ao no Hentai or Sadisuto? - Rozdział 1

Zapraszam na rozdział 1!


  Mira przerażony otworzył szeroko oczy. Zaskoczony zauważył, że nie leży na polanie, tylko w twardym łóżku, a gardło pali go niemiłosiernie. Podnosząc się z łóżka, rozglądał się wokół. W ciemności zauważył tylko, że nie jest w swoim mieszkaniu. Po wystroju wnętrza poznał, że znajduje się w jakimś domu urządzonym w stylu europejskim, czyli miał pewność, że nie był w wiosce. Hisane słynęło ze swojego zacofania - ludzie wierzyli w różne zabobony odrzucone przez resztę krajów kilkadziesiąt lat temu i każdy dom był urządzony w tradycyjny japoński sposób. Mieszkańcy byli odizolowanymi od wpływów zachodnich państw i mieli podobne poglądy co ich przodkowie - wychowywano ich staroświeckimi metodami. Pamiętał, że jak przybył do miasteczka był zaskoczony zwyczajami, jakie tam panują. W jego domu nadal palono świece zamiast używać elektryczności! Gdy tylko tu przyjechał wiedział, że będzie to ciężki okres.
  Kiedy spojrzał na siebie, zobaczył, że jest ubrany w białe kimono, trochę  podobne do tych, które zakłada się zmarłym do trumny. Jednak nie za bardzo go to teraz interesowało. Gorączkowo zastanawiając się, co się stało, podniósł rękę do szyi, sprawdzając czy naszyjnik jest na swoim miejscu. Na szczęście był. Odetchnął z ulgą i oparł się plecami o ścianę. Nie miał pojęcia, co tu robi, ani jak się tu znalazł. Ostatnie, co pamiętał to zaśnięcie na tamtej polanie. Potem był tylko codzienny koszmar, dziwnie zniekształcony. Zastanawiając się nad tym, nagle usłyszał odgłos zbliżających się kroków. Ktoś zbliżał się do tego pokoju. Nie wiedząc, co ma robić, położył się z powrotem na łóżku i zamknął oczy, udając, że dalej jest pogrążony we śnie.
  Jeden krok. Drugi. Cisza.
  Po chwili usłyszał, jak drzwi z cichym skrzypnięciem się otwierają, a następnie ktoś wchodzi do pomieszczenia. Potem znów delikatne, prawie niesłyszalne kroki, zaczęły przybliżać się do niego. Nieznajomy nagle zatrzymał się i chłopak poczuł, jak chłodna dłoń spoczywa na jego głowie i zaczyna ją głaskać, rozczochrując mu lekko włosy.
- Nie musisz udawać. Wiem, że nie śpisz - odezwał się łagodny, z pozoru, głos.
  Mira powoli rozchylił powieki, które wydawały się teraz lżejsze niż zazwyczaj. Zapewne dlatego, że chłopak wyspał się, mimo ostatniego koszmaru. Gdy otworzył oczy, jego źrenice rozszerzyły się z przerażenia. Syknął, niczym przerażony kot i odsunął się, jak najdalej mógł, od mężczyzny, który kucał przy łóżku. Miał zaczesane do tyłu niebieskie włosy i błękitne ślepia, które obserwowały go z zaciekawieniem. Nie miał wątpliwości, że to ten sam człowiek, którego spotkał we śnie ostatniej nocy. Ten sam, który stał nad zakrawawionymi zwłokami jego rodziców.
- Kim jesteś?! - spytał chłopak wrogo, przytulając się do ściany. Dalej zastanawiał się, dlaczego stoi koło niego mężczyzna z jego koszmaru.
- Spokojnie, nie bój się. Już wszystko w porządku - odpowiedział nieznajomy, uspokajająco - Nazywam się Mikura Neva*. Miło Cię poznać - podał mu bladą dłoń, ale chłopak zignorował ją, dalej wpatrując się w niego nieufnie.
- Co ja tu robię? - wypytywał ciągle, zasłaniając się jasną kołdrą.
- Cóż, jakby Ci to powiedzieć... - zastanawiał się chwilę na głos, trzymając się za brodę i westchnął - Przyniosłem Cię tu po twoim pogrzebie, bo widzisz... tak jakoś wyszło, że "umarłeś". Pomyślałem, że nie będziesz chciał obudził się w trumnie, więc znalazłeś się tutaj - wytłumaczył i wzruszył ramionami. Wiedział, że przekazanie tego będzie trudne.
  Mira przez chwilę wpatrywał się w niebieskowłosego.
- ...co?... - spytał w końcu głupio, nic nie rozumiejąc z jego wypowiedzi.
  Mężczyzna wskazał palcem na białe kimono. Chłopak patrzył się na nie przez chwilę, aż nagle, skojarzywszy fakty, roześmiał się głośno.
- Sugerujesz, że umarłem i powróciłem do życia, a tu uczynnie uwolniłeś mnie z ziemi, bym mógł się cieszyć nowym życiem jako żywy trup? - spytał sarkastycznie - Nie żartuj ze mnie - spoważniał, patrząc się na mężczyznę spode łba. Nie nawidził, kiedy ktoś robił sobie z niego żarty. Oparł się bardziej o ścianę, by być jak najdalej od tego szaleńca. Co chwilę zerkał na uchylone drzwi, próbując trafić na jak najbardziej dogodny moment na ucieczkę.
  Neva tylko westchnął i przewrócił oczami.
- Czemu wszyscy reagują tak samo? - spytał retorycznie, przejeżdżając ręką po twarzy. Myślał chwilę jak mu wszystko wytłumaczyć - To może sprawdź, czy masz puls - zaproponował, mówiąc całkowicie poważnie.
  Mira już miał się odezwać, ale napotkawszy poważny wzrok rozmówcy, zrezygnował i wykonał polecenie. Musiał jak najdłużej podtrzymywać tą dziwną rozmowę, by trafić na dogodny moment. Znów zerknął w stronę wyjścia i zrezygnowany przyłożył palce do nadgarstka. Próbował wyszukać na nim odpowiednią żyłę, lecz nie było to takie proste, jak mu się z początku wydawało. Jego skóra wydawała się być jeszcze bledsza niż wcześniej i twardsza, więc nie łatwo było mu to zrobić. Zdziwiony tym trochę zmarszczył brwi i podniósł rękę na szyję, gdzie powinna znajdować się tocząca krew aorta, lecz tu również nie mógł jej poczuć. Zniecierpliwiony próbował znów, i znów – bez skutku.
- Widzisz? – odezwał się Neva – Brak pulsu oznacza, że nie bije Ci serce, a to z kolei, że nie żyjesz. Jesteś martwy, ale jednak żyjesz. Dziwne, prawda?
- Ale… jak to…? – chłopak uparcie przyciskał palce do żył.
- Stałeś się „żywym trupem”, jak to ładnie nazwałeś, a tak dokładnie wampirem – błysnął zębami w ciemnościach, dobrze wiedząc jak głupio musiało to zabrzmieć – Oczywiście musisz pewnych zasad przestrzegać, by prowadzić dalsze życie jako, można by powiedzieć, „nieśmiertelny”. Ale pewnie je znasz – uśmiechnął się kpiąco.
- Masz na myśli picie ludzkiej krwi, nie wychodzenie na słońce i takie tam? – spytał sarkastycznie, dalej w to nie wierząc. To nie było możliwe. Cała zgromadzona przez niego wiedza legła w gruzach. Miał jednak nadzieję, że to jest sen i jednak się obudzi, lecz nic na to nie wskazywało.
- Cóż, jeśli chodzi o picie krwi, to nie musi być to ludzka krew. Może być zwierzęca albo innego wampira – tu spojrzał na Mirę wymownie – Osobiście uważam, że ludzka jest najlepsza, ale „jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma”.
- …To ty mnie zmieniłeś?
  Mężczyzna pokiwał twierdząco głową, a z jego twarzy nie znikał sarkastyczny uśmiech.
- Dlaczego to zrobiłeś? – zapytał spokojnie, a jego twarz nie wyrażała żadnych emocji – Co Ci to dało?
- W sumie nic – stwierdził, wzruszając ramionami – Ale jak zobaczyłem Cię leżącego na tej polanie, nie mogłem się oprzeć. Masz taką delikatną skórę… – usiadł obok Miry, oblizując się – Niebezpiecznie jest chodzić po lesie samemu… - bawił się jego włosami.
  Chłopak tylko patrzył na niego bez wyrazu, podnosząc pytająco brew. Zupełnie nie rozumiał, co temu mężczyźnie może chodzić po głowie, a ten dalej kontynuował swoją zabawę.
- Pewnie jesteś głodny, co? – spytał nagle Neva, odsłaniając zachęcająco szyję – Spodoba Ci się – szepnął mu do ucha, a chłodny oddech dodatkowo je podrażnił.
  Mira przez chwilę tylko patrzył na kusząco odsłoniętą szyję. Wahał się przez chwilę, a gardło nieustannie go paliło. Czuł, że chce mu się pić, ale tego pragnienia nie ugasi woda, nawet o niej w tamtej chwili nie pomyślał. Wiedział, że może to zrobić tylko gęsta ciesz, znajdująca się pod bladą skórą niebieskowłosego mężczyzny. Neva przejechał paznokciem po skórze i po chwili pojawiła się tam delikatna ranka, z której powoli zaczęła sączyć się krew. Chłopak instynktownie rzucił się na mężczyznę i ze zdumiewającą łatwością przygniótł go do ściany. Usiadł na nim okrakiem i złapał go za szyję, uniemożliwiając mu ucieczkę.
- No, no – wymruczał, gdy Mira wbijał w niego kły – Nie krępuj się.
  Chłopak przez jakiś czas łapczywie ssał jego krew, a mężczyzna nie oponował. Spodziewał się, że czerwony płyn będzie smakował żelazem, tak jak mu się to zawsze wydawało. Nieraz miał drobne skaleczenia i krew nie miała wtedy dla niego smaku, a jak wypiło się jej za dużo to zdawała się być ohydna. Lecz teraz pił ją, i pił, a wciąż czuł jej niedosyt. Nigdy nie spożywał nic tak pysznego, nic takiego, co mógł jeść bez przerwy, czego smak był tak uzależniający. Czuł, że nie łatwo będzie mu przerwać posiłek.
  Sącząc dalej życiodajny płyn, myślał nad tym zniewalającym smakiem.
Pił ile mógł, aż nagle poczuł, jak ręka Nevy wsuwa się pod jego kimono i delikatnie zaczyna gładzić jego udo. Zaskoczony drgnął lekko, lecz nie przerywał i dalej się pożywiał, nie mając zamiaru przestać pić. Po chwili mężczyzna zaczął rozpinać jego ubranie i odsłonił jego szczupły tułów. Błądził po nimi rękoma, wywołując dreszcze u chłopaka.
- C-Co ty robisz? – spytał zaskoczony Mira, lecz hipnotyzujące spojrzenie jasnych ślepi skutecznie odebrało mu jakiekolwiek prawo do sprzeciwu.
Ciemnozielone oczy chłopaka stały się puste, wyglądały jak szklane kulki wsadzone w oczodoły porcelanowej lalki. Młodzieniec stracił nad sobą kontrolę – teraz był zależny od rozkazu swojego pana. Neva przesłał mu nieme polecenie, które od razu wykonał. Przyssał się do szyi mężczyzny, na nowo wysysając z niej krew, pozwalając niebieskowłosemu robić, co tylko zechce.
- Dobry chłopiec – szepnął Neva, oblizując się.


To by było na tyle. Już niedługo kolejny rozdział. Komentujcie, czy się podoba!


* Japończycy, gdy się przedstawiają, najpierw podają nazwisko, później imię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz